Szlifowanie diamentów

Szlifowanie diamentów

Nie tak dawno jeden z klientów wspomniał przy okazji innej sprawy, że finalizuje kontrakt na kilkuletnią współpracę z poważnym kontrahentem. Na sugestię, by przesłał do kancelarii adwokackiej projekt umowy do oceny, klient stwierdził, że właściwie nie ma sensu szczegółowo badać umowy, gdyż ma do drugiej strony zaufanie i wszystko jest już uzgodnione. Poza tym nie chce prowadzić dalej negocjacji, bo kontrahent to duży i nierychliwy podmiot, więc ustalenie zajmie znowu masę czasu. Klient był zdecydowany na szybkie podpisanie umowy i zrezygnował z oferowanej pomocy adwokackiej.

Po pewnym czasie ów klient odezwał się z technicznym problemem powiązanym z tą właśnie umową, która, jak się okazało, jeszcze nie była podpisana. Przesłał więc projekt do kancelarii. W trakcie analizowania drobnego zagadnienia okazało się, że co najmniej w kilku innych punktach umowa zawiera stwierdzenia bardzo niejasne, czy wręcz odmienne od wyobrażeń zainteresowanego. Gdy te uwagi adwokackie trafiły do klienta, szybko zadzwonił, by wprowadzić je do projektu. Zapytany, jak wpłynie to na relacje z kontrahentem stwierdził: „owszem, ufamy sobie, ale nie tak bardzo”.

Kilkanaście lat temu przyjechał do Polski pewien handlarz diamentów z Antwerpii. Chciał zatroszczyć się o ważne dla jego rodziny miejsca pamięci. Wiele spraw wymagało różnych uzgodnień i ustaleń. Za każdym razem, nawet w bardzo drobnych kwestiach, domagał się pisemnego potwierdzenia tych ustaleń i spisywania umów przez adwokata. Na niezadowolenie ze strony kontrahentów odpowiadał krótko, ucinając dyskusję: „umowy pisemne są dla ludzi uczciwych”.

Rzeczywiście, ta prosta reguła sprawdza się w biznesie – to, co w umowach jest jasno ujęte na piśmie, nie daje zwykle szans na nielojalne działania w trakcie realizacji kontraktu. Im bardziej umowy są precyzyjne, tym lepiej. Punkty wątpliwe lepiej wyjaśnić od razu, a to, co wydaje się niewątpliwe – dać do oceny osobie z zewnątrz, która nie bada, jaki będzie zysk z transakcji, tylko patrzy na nią chłodnym okiem, z dystansu. Przygląda się projektowanym ustaleniom czasem przesadnie, przez lupę, jak na skazy na szlachetnym kamieniu, by na koniec powiedzieć krótko – czy to jest to, czego chcecie? Co w przypadku, gdy w trakcie realizacji umowy nastąpi taka lub inna sytuacja – czy o tym rozmawialiście z kontrahentem i jak to widzicie? Po czyjej stronie jest, zdawałoby się nieistotny, obowiązek A, a po czyjej obowiązek B? W ten sposób uda się wyeliminować większość wątpliwości i czasami uniknąć bardzo realnych zagrożeń. Taką osobą, profesjonalnie przygotowaną do patrzenia na świat z perspektywy najmniej spodziewanych czarnych scenariuszy, jest adwokat. Przez cały okres przygotowania do zawodu – aplikacji adwokackiej – i przez lata jego wykonywania, adwokat nabiera doświadczenia i uczy się analitycznego badania faktów. Ma nie tylko wiedzę prawniczą, potwierdzoną dyplomem uniwersyteckim, ale także instynkt i dystans.

Tworzenie umów przypomina szlifowanie diamentów. Jest jednak pewna różnica. Ostatecznie diament można jednoznacznie ocenić i nie ulega on zmianom. Umowa to nie tylko elementy konkretnie ujęte na piśmie, to czasem też sposób ich wykonywania, praktyka. Realizacja kontraktu przybierać może różny kształt, zależnie od otoczenia i wielu innych czynników.

Czasem – i to też jest naturalne w biznesie – okazuje się, że zastanawiając się nad różnymi wariantami rozwiązań przed zawarciem umowy, niektórych scenariuszy nie dało się przewidzieć. Mimo wszystko pozostały wątpliwości, jak rozumieć postanowienia umowy w konkretnym układzie splątanych faktów. To także miejsce dla adwokata. Nie tylko poprowadzi on przez ewentualne renegocjacje lub przez niewykluczony proces w sądzie. Adwokat będzie też analitykiem, który ponownie zbada postanowienia zawartej umowy i porówna je z praktyką jej realizacji. Czy z tego, jak strony wykonywały swoje obowiązki kontraktowe, wynikają jakieś wnioski? Czy te wnioski pozwalają na zrozumienie postanowień budzących spór między kontrahentami? Czy da się ustalić, jaka była pierwotna intencja stron, choćby wprost nieujęta? Jaki był cel kontraktu?
Wsparcie ze strony adwokata to oczywiste wzmocnienie dla biznesu. Nawet wtedy, gdy partnerzy mają do siebie zaufanie. Bezwzględnie, gdy ufają sobie, ale „nie tak bardzo”.

O autorze artykułu

Bartosz Przeciechowski
Bartosz Przeciechowski
Adwokat, od 2003 r. praktykuje w Lublinie. Aktywny w samorządzie adwokackim, członek NRA od 2016 r. Członek zarządu Stowarzyszenia im. Prof. Zbigniewa Hołdy. zrzeszającego przedstawicieli zawodów prawniczych, w tym adwokatów.
Pozostałe artykuły autora