Karuzele VAT – pułapka na uczciwych przedsiębiorców, bezradność państwa czy celowy brak rozwiązań prawnych?

Karuzele VAT – pułapka na uczciwych przedsiębiorców, bezradność państwa czy celowy brak rozwiązań prawnych?

Oszustwa karuzelowe – co to takiego?

Podatek od towarów i usług jest podatkiem pośrednim, co oznacza, że ciężar opodatkowania przerzucany jest na konsumenta towarów lub usług (odbiorcę). Z założenia to podatek obojętny dla podatników/przedsiębiorców. Od wielu lat jest on narażony na różne zabiegi zmierzające do jego uszczuplenia. W ostatnich latach (ale w „nowych” państwach członkowskich UE) szczególnie upowszechniły się oszustwa podatkowe oparte o konstrukcję „karuzeli podatkowych VAT”. Jest to rodzaj oszustwa polegającego na wytworzeniu łańcucha lub łańcuchów powiązań przedsiębiorców, które tworzą pozory legalnego obrotu. Wśród tych przedsiębiorców/podatników dla uwiarygodnienia legalności transakcji „wmanipulowane” zostają, często nie mające żadnej świadomości, uczciwe firmy z bogatą i nieposzlakowaną reputacją, działające na rynku od wielu lat. Celem zasadniczym twórców tych karuzeli jest wyłudzenie podatku VAT, który nie został zapłacony na wcześniejszych etapach obrotu. Samo pojęcie „karuzeli VAT” wzięło się z faktu, że na wcześniejszych etapach powstawania tego zjawiska w UE, sprzedawane towary krążyły pomiędzy poszczególnymi podmiotami w różnych państwach Wspólnoty. Obecnie, z uwagi na upowszechnioną znajomość tego procederu, przybierają one bardziej wyrafinowane formy (m.in. „wplątując” weń uczciwe firmy). Dziś przedmiotem obrotu karuzelowego może być każdy towar handlowy. W latach ubiegłych oszuści koncentrowali się na towarach o małych gabarytach i dużej wartości (np. telefony komórkowe, elektronika użytkowa czy złoto nieprzetworzone – mają dużą wartość, a jednocześnie można je szybko i łatwo sprzedać).

Mechanizm działania karuzeli

Karuzela podatkowa to dość prosty mechanizm wyłudzania nienależnego podatku VAT, przy czym pod względem faktycznym stanowi zespół skomplikowanych powiązań i działań gospodarczych. W największym uproszczeniu mechanizm karuzeli VAT polega na tym, że różnego rodzaju podmioty znajdują się w tzw. jednym łańcuchu. Inaczej mówiąc, towary „krążą” pomiędzy tymi samymi podmiotami, w następstwie czego dochodzi do uszczuplenia w podatku VAT. Uszczuplenie polega na tym, że po dokonaniu w łańcuchu dostaw towaru z innego kraju UE, podmiot zobowiązany do naliczenia i odprowadzenia podatku od transakcji na terenie RP znika. Następnie dochodzi do kolejnych faz obrotu – z wykorzystaniem legalnie działających firm, w celu ukrycia procederu – aby na końcu wyeksportować towar do innego państwa z UE (wystąpić o zwrot VAT), skąd towar powtórnie wraca do Polski. Oczywiście cały obrót byłby zgodny z prawem, gdyby każdy z uczestników karuzeli wypełniał swoje zobowiązania, ale wówczas byłoby to nieatrakcyjne dla przestępców. Przestępstwo zaczyna się od tzw. znikającego podatnika, który dokonując wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów, nie odprowadza od dokonanej transakcji podatku VAT i znika. Ów „znikający podatnik” to w żargonie osoba nazywana słupem. Podmiot ten najczęściej nie prowadzi w ogóle działalności gospodarczej, nie znając nawet specyfiki branży, w której rzekomo prowadzi interesy. Krótko mówiąc, podmiot ten znika, pozostawiając po sobie nieuregulowane kwoty podatku należnego, odliczanego przez kolejne podmioty w łańcuchu transakcji. W dalszej kolejności pojawiają się tzw. „bufory”. Tutaj też dochodzi do złamania ceny, tj. znikający podatnik nie odprowadzając podatku VAT, może dalej sprzedawać towar po zaniżonej cenie, przy czym okoliczność ta jest kontrowersyjna, gdyż w większości towarów nie ma odniesienia do obiektywnego miernika cen. Cena rynkowa to po prostu cena, za jaką sprzedawca chce coś sprzedać, a nabywca kupić. Rolą „bufora” jest zatem uprawdopodobnienie wiarygodności fakturowanych transakcji. W tym miejscu dochodzi właśnie do „wplatania” uczciwych firm z odpowiednią historią działalności na rynku. Następnie „bufor” (świadomy lub nie) fakturuje sprzedaż towarów na kolejnego uczestnika procederu, jakim jest „broker”. Ten podmiot sprzedaje towar za granicę, w następstwie czego żąda zwrotu podatku VAT od urzędu skarbowego. I w tym wypadku doświadczenie zawodowe pokazuje, że „brokerzy” nie mają świadomości, że są wykorzystywani przez organizatorów przestępstwa do oszustwa podatkowego. Nieświadomi oszustwa występują o zwrot podatku VAT, a spotyka ich w następstwie tego najczęściej kontrola podatkowa, postępowanie karne oraz zablokowanie działalności firmy. Praktyka zawodowa prowadzi do smutnej konstatacji, że dla szeroko rozumianych organów państwa (urzędy skarbowe, administracja celno-skarbowa, prokuratura, organy ścigania) kwestia owej świadomości podatnika o udziale w oszustwie podatkowym ma znaczenie marginalne. O ile na gruncie prawa karnego i karno-skarbowego kwestia świadomości/zamiaru, jako element winy jest powszechnie akceptowalna i musi być zawsze brana pod uwagę, o tyle na gruncie prawa podatkowego pojęcie to i skutki z nim związane kształtuje w coraz większym stopniu orzecznictwo, w tym m.in. Trybunału Sprawiedliwości UE.

Karuzela podatkowa – nowe zjawisko czy wykorzystanie utartych w „starej” Unii schematów? Rzeczywistość nie pozostawia złudzeń!

Od kilku lat słyszymy o wielkich pieniądzach uszczuplających budżet Skarbu Państwa na skutek oszustw podatkowych, w szczególności popularnych karuzelach podatkowych i oszustwach VAT. Obserwacja zjawiska pozwala na stwierdzenie, że rzeczywiście skala tego procederu jest olbrzymia, ale nie zawsze przekaz medialny czy też stawiane zarzuty bądź karne, bądź karno-skarbowe czy wreszcie podatkowe, są prawidłowe wobec danego przedsiębiorcy. Wręcz przeciwnie, w praktyce odnosi się wrażenie, że organy państwa starają się przerzucić swoje obowiązki w zakresie bezpieczeństwa obrotu na podatników (przedsiębiorców) i nierzadko ofiarą oszukańczych działań rzeczywistych przestępców stają się uczciwi podatnicy. Można powiedzieć, że uczciwy podatnik nie pokusi się o udział w przestępczym procederze, ale teza ta jest tylko w części prawdziwa, gdyż najczęściej elementem przestępczego procederu jest właśnie wciągnięcie do niego zupełnie nieświadomego uczciwego przedsiębiorcy, bez jego wiedzy, bez jego woli, bez jego zamiaru i bez jego świadomości. Znowu ktoś może powiedzieć, że zawsze można sprawdzić kontrahenta i uniknąć problemów, ale teza ta jest jak najbardziej fałszywa. Otóż, nie da się sprawdzić kontrahenta za pomocą udostępnionych przez Państwo i bezpłatnych narzędzi. Nie da się także sprawdzić przy pomocy płatnych, na koszt podatnika, zabiegów w sposób umożliwiający normalne funkcjonowanie. Gdyby bowiem obciążyć przedsiębiorcę obowiązkiem sprawdzania swoich kontrahentów, w sposób pozwalający na szczegółowe poznanie kontrahenta, to należałoby przeprowadzić co najmniej takie same dochodzenia do prawdy, jakie prowadzą w Polsce organy ścigania. Prokuratura ma jednak do tego narzędzia, a przedsiębiorca już nie. Poza tym na podjęcie decyzji, co do transakcji handlowej, ma najwyżej klika dni, a gdyby nawet chciał skorzystać z firmy detektywistycznej, to te ostatnie z pewnością dysponują środkami jeszcze bardziej ograniczonymi od prokuratury, czy to pod względem prawnym, czy też techniczno-organizacyjnym. Tak więc w obecnym stanie prawnym uchronienie się przedsiębiorcy przed uwikłaniem go w proceder oszustw czy karuzel podatkowych jest niezwykle trudne, graniczące z niemożliwością – chyba, że dany podatnik/przedsiębiorca ma na dokładne sprawdzenie kontrahenta i środki finansowe i czas. Tylko po co wtedy prowadzić działalność gospodarczą?

Gdzie jest Państwo?

Jeżeli jest tak źle, to gdzie jest w tym wszystkim Państwo i jego organy. Wiele słyszy się, jak postępować i co sprawdzać w praktyce handlowej. Wiele mówiło się o sprawdzaniu w rejestrach VAT. Wiele mówiło się o uchwaleniu kodeksu dobrych praktyk VAT. A jak jest w praktyce? Pomimo, że 25 kwietnia 2018 r. Ministerstwo Finansów wydało Metodykę w zakresie oceny dochowania należytej staranności przez nabywców towarów w transakcjach krajowych (www.mf.gov.pl/c/document_library/get_file?uuid=2eba55c3-cba9–4f1d-aa36–684f76b2d561&groupId=764034 zwaną dalej Metodyką) to podatnik nadal jest bezbronny. Można mnożyć przykłady, gdy podatnik przed dokonaniem transakcji sprawdzał zawsze to, co mógł (KRS, CEIDG, VIES, Rejestr czynnych podatników), a okazywało się, że jeszcze na etapie postępowania karnego, czy też skarbowego, ów nierzetelny podatnik figurował jako czynny, choć wiadomo już było, że nie istnieje lub jest oszustem. Nie przeszkadza to wydawać niekorzystnych decyzji wobec podatnika, twierdząc, że takie sprawdzenie to za mało. Niestety praktyka organów podatkowych, jak i prokuratury w tym zakresie jest taka, że argumenty o braku świadomości, że kontrahent (sprawdzony w dostępny sposób) nie są przyjmowane. Wręcz przeciwnie – co podczas jednego z przesłuchań przyjąłem ze szczególnym zdziwieniem – na pytanie, co podatnik mógł zrobić więcej, padła odpowiedź, że zatrudnić detektywa. Kolejnym argumentem organów podatkowych i prokuratury jest fakt, że w pewnych okresach zamieszczano na stronach Ministerstwa Finansów, jak i Prokuratury ostrzeżenia o zwiększonej ostrożności w wypadku uczestnictwa w obrocie określonymi towarami. Argument ważki, tyle tylko, że w szeregu przypadków informacje te zamieszczane były już po okresie objętym zarzutami w sprawach karnych lub obejmującym decyzje podatkowe. Wreszcie długo wyczekiwany, szeroko komentowany przez Ministerstwo Finansów „kodeks dobrych praktyk VAT” (na tę chwilę nie zostanie uchwalony). Musimy zadowolić się jedynie Metodyką. Osobiście zawsze wątpiłem, aby powstał, a jeżeli już, to w formie względnie wiążącej, tak właśnie, jak postąpiono z Metodyką. Przecież taki dokument byłby „elementarzem” oszustwa. Widać, że w tym kierunku skierowały się prace Ministerstwa, skoro pierwotnie mówiło się o swego rodzaju „check-liście”, a obecnie jest to jedynie swego rodzaju „zalecenie”. Niestety, w większości przypadków podejmowane działania są spóźnione, bo w czasie, kiedy podatnik działał, a dziś ma z tamtego okresu zarzuty karne, karno-skarbowe, bądź naliczone gigantyczne należności podatkowe – Państwa nie było. Skoro Państwa wtedy nie było, skoro były niedostatki informacyjne czy też prawne, skoro ex post „podpowiada” się, jak postępować w obrocie gospodarczym, to nie można obciążać tymi niedostatkami obywateli/przedsiębiorców/podatników. Niestety często, bardziej częściej niż rzadziej, skutki oszukańczych zabiegów są przerzucane właśnie na niewinnych podatników, którzy w tym aspekcie są nie tylko ofiarą systemu, ale tak naprawdę rzeczywistymi ofiarami przestępstwa. To przecież często ten podatnik musi zapłacić Skarbowi Państwa należności. Z tego punktu widzenia oszust osiągnął korzyść majątkową (nic nie posiada albo zniknął), a Skarb Państwa odzyskał należności od podatnika, który staje sią ofiarą przestępstwa. Nie można się na to godzić i należy walczyć do końca.

I co dalej? Długa walka. Konieczna, ale coraz częściej efektywna. Nadzieja w sądownictwie!

Niestety, pomimo coraz liczniejszych korzystnych orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE oraz polskiego sądownictwa administracyjnego, organy podatkowe, jak i organy ścigania, zachowują się tak, jakby ich to orzecznictwo nie dotyczyło – a tak nie jest. Postępowanie różnych organów celno-skarbowych jest w zasadzie podobne. Najpierw jest podejrzenie udziału w oszustwie lub tzw. karuzeli podatkowej i wstrzymanie zwrotu VAT. Następnie toczy się wieloletnie postępowanie, gdyż organ podatkowy uważa, że dana firma brała udział w oszustwie, choć nie potrafi tego udowodnić. Całe szczęście, jeżeli postępowanie kończy się i urząd nie wydaje decyzji. Zdarza się jednak, że opierając się m.in. na prawomocnych decyzjach (wydanych wobec rzeczywistych sprawców lub „słupów”) traktowanych, jako dokumenty urzędowe, organy podatkowe wydają wobec uczciwych podatników decyzje opiewające na olbrzymie kwoty pieniędzy. Za tym idzie rygor natychmiastowej wykonalności, zajmowane są konta bankowe, nieruchomości, linie kredytowe wypowiadane i zanim sprawa zostanie wygrana w sądzie administracyjnym, firma już nie istniej. Dlatego tak ważne jest, żeby się nie poddawać i walczyć do końca, gdyż firma, która upadnie lub zlikwiduje się, nie uzyska z tego tytułu odszkodowania. Każdy przedsiębiorca posiada z pewnością minimalne zaplecze obsługi prawnej, a więc szczegółowe omówienie orzecznictwa byłoby niecelowe. Fakty są obiecujące, gdyż orzecznictwo coraz częściej sprzyja podatnikom. Niewątpliwie ułatwieniem w tej walce o wykazanie, że staliśmy się ofiarą oszustwa, a nie jej uczestnikiem, będzie stosowanie się przez urzędników administracji celno-skarbowej do wydanej przez Ministerstwo Finansów Metodyki.

Metodyka – lekarstwo na kłopoty podatników?

Jak wskazałem wcześniej, Ministerstwo Finansów na stronie internetowej opublikowało „Metodykę w zakresie oceny dochowania należytej staranności przez nabywców towarów w transakcjach krajowych”. Nie jest to dokument wiążący dla urzędników, choć wypowiedzi niektórych przedstawicieli Ministerstwa Finansów twierdzących, że nie wyobrażają sobie, aby urzędnicy się do niego nie stosowali, napawają optymizmem. Najistotniejszy przekaz, jaki z niego płynie jest taki, że zawarte w nim wytyczne i wskazówki są jedynie wytycznymi dla urzędników. Ma on zastosowanie wyłącznie do transakcji krajowych oraz wskazuje przesłanki formalne i transakcyjne, od zaistnienia których zależy ocena staranności podatnika. Metodyka rozróżnia przy tym przesłanki oceny na etapie rozpoczęcia współpracy z kontrahentem oraz przy kontynuacji tej współpracy. O ile nie jest to dokument wiążący, a wiec zastosowanie się do niego w całości nadal nie będzie gwarantowało ochrony przed bezzasadnym zarzutem oszustwa podatkowego, to sam fakt jego wydania, jako krok w kierunku rozwiązania problemu, należy przyjąć z uznaniem. Pojawia się jeszcze jedno istotne zagadnienie, a mianowicie, w jaki sposób i w jakim zakresie stosować wydane wytyczne do stanów sprzed daty ich wydania. W niektórych stanach faktycznych Metodyka będzie z pewnością pomocna (tam, gdzie jeszcze przed jej wydaniem podatnicy się do niej stosowali), a dla drugich krzywdząca, gdyż nie można oczekiwać od podatników działań, których wzorce nie obowiązywały w okresie będącym w zainteresowaniu organów podatkowych. Z uwagi na krótki okres jej obowiązywania, nie można przewidzieć praktyki w zakresie jej stosowania i nie jest jasne, czy wynikające z niej wytyczne staną się dla urzędników powszechnie obowiązującymi wskazówkami w prowadzonych postępowaniach? Miejmy nadzieję, że tak się stanie, co ukróci panującą w tej dziedzinie dowolność ocen i poodejmowanych decyzji.

O autorze artykułu

Sylwester Redeł
Sylwester Redeł
Dr nauk prawnych, adwokat, od 2013 roku członek ORA w Łodzi, Przewodniczący Komisji ds. Doskonalenia Zawodowego, od 2016 r. Kierownik Szkolenia Aplikantów Adwokackich. AHE w Łodzi - Członek Rady Ekspertów na Kierunku Prawo. W latach 2014-2017 członek Komisji ds. przeprowadzania egzaminu adwokackiego w Łodzi. Wykładowca, autor publikacji z zakresu prawa gospodarczego publicznego.