Hałas lotniczy a cywilizacja

Hałas lotniczy a cywilizacja

Cywilizacja to hałas – wszechobecny i nieustający. Otacza nas kakofonia dźwięków, których źródło w większości stanowią zdobycze cywilizacyjne, a nie, jak w ubiegłych wiekach, tylko środowisko naturalne. Ruch samochodów, pociągów, pojazdów komunikacji miejskiej, odgłosy budowy, praca urządzeń przesyłowych, produkcja fabryczna – to tylko kilka przykładów w skali makro. Hałas jest ceną życia w cywilizacji i na razie nic tego nie zmieni. Im wyższy rozwój technologiczny, tym więcej urządzeń i elementów infrastruktury, które go generują. Nie pozbędziemy się go, ale czy zawsze musimy go znosić?

Spójrzmy w niebo. Jest duża szansa, że oprócz ptaków unoszących się nad naszymi głowami zobaczymy też lecący gdzieś ponad chmurami samolot. Nikogo nie dziwi mały punkcik na niebie z jasną wstęgą pozostawioną za sobą. Nie ma obawy, nie usłyszymy go, gdyż leci bardzo wysoko. Gorzej, jeśli akurat mieszkamy koło lotniska cywilnego lub wojskowego.

Wtedy zaczyna się koszmar. Hałas rozgrzewanych silników, a potem startujących samolotów wypełnia głowę niczym odgłos suszarki przystawionej do ucha. Pojawia się bez ostrzeżenia i w najmniej oczekiwanym momencie. Zagłuszy telewizor, wystraszy psa i popsuje nastrój na resztę dnia. Pojawia się zmęczenie, frustracja, nerwowość, czasami apatia. Niektórzy się przyzwyczają, bo człowiek ma duże zdolności adaptacji. Inni przypłacą to depresją, bo są bardziej wrażliwi na negatywne czynniki środowiskowe. Pół biedy, jeżeli gdzieś w oddali startuje samolot pasażerski, gorzej jeżeli właśnie znad pasa startowego podnosi się wojskowy F-16.

„Nie mieszkaj przy lotnisku!”

Niektórzy się dziwią: „Nikt nie kazał wam kupować mieszkania koło lotniska”, albo „Jak wam wybudowali lotnisko, to mogliście się wyprowadzić, a nie narzekać na hałas”. Taki argument ma rację bytu, dopóki hałas jest standardowy, czyli nie przekracza dopuszczalnych norm akustycznych. Jeżeli hałas jest zbyt duży, tj. tak duży, że zagraża nie tylko osobistemu komfortowi, ale nawet zdrowiu, to nie można tego tolerować. I odległość od lotniska nie ma nic do tego. Kodeks cywilny przewiduje instrumenty prawne, które pozwalają żądać zaprzestania lub zmniejszenia naruszeń (czyli hałasu). W praktyce trudno wyobrazić sobie zmniejszenie liczby, czy też zaniechanie lotów przez linie lotnicze, ale można wdrożyć różne inne środki zaradcze, np. wygłuszenie akustyczne budynku mieszkalnego położonego w strefie hałasu. Nie zawsze jednak takie działania pomogą. Samoloty latają i będą latać, a hałas na pewno się nie zmniejszy. I co wtedy?

Obszar ograniczonego użytkowania wokół lotniska

Żadne cywilizowane państwo nie może tolerować bezprawnego (ponadnormatywnego) hałasu. Trzeba tę sytuację jakoś rozwiązać. Opcje są dwie: albo zmniejszyć hałas na lotnisku (niemożliwe lub trudno wykonalne), albo zalegalizować na danym obszarze ponadnormatywny hałas. I właśnie ten ostatni wariant wiąże się z wprowadzeniem tzw. OBSZARU OGRANICZONEGO UŻYTKOWANIA (OOU), potocznie zwanego „strefą wokół lotniska”. Tam, gdzie hałas jest większy niż dopuszczalny i nie można lub nie opłaca się go zmniejszyć, uchwala się w drodze miejscowego aktu prawnego obszar ograniczonego użytkowania. Jest to strefa poza lotniskiem, w której dopuszcza się zwiększony hałas, a co za tym idzie, nakłada się na właścicieli posesji znajdujących się w tej strefie różne, często bardzo dotkliwe, ograniczenia.

Przykładowo:

  • tracisz prawo do żądania zaprzestania lub zmniejszenia hałasu,
  • nie możesz wybudować domu mieszkalnego na własnej działce [sic!],
  • nie możesz wybudować przedszkola, placówki medycznej, domu spokojnej starości,
  • powinieneś dostosować dom do zwiększonego hałasu, czyli wymienić okna, wygłuszyć ściany i stropy, wymienić drzwi, itp.

Brzmi nieprawdopodobnie? Mieszkańcy sąsiadujący z lotniskami wojskowymi (m.in. Łask, Poznań, Malbork i okolice) lub cywilnymi (m.in. Warszawa, Katowice/Pyrzowice, Gdańsk, Kraków) są właśnie w takiej sytuacji. Nie dosyć, że mają hałas nad głowami, to jeszcze nie mogą w pełni korzystać ze swojej własności. Co w takim razie mogą zrobić?

Odszkodowanie od lotniska za tzw. „hałas”

Mieszkańcy nieruchomości położonych w strefie wokół lotniska mogą ubiegać się o odszkodowania. Potocznie mówi się, że są to „odszkodowania za hałas lotniczy”. Jest to tylko półprawdą. Hałas jest przyczyną wprowadzenia OOU, ale odszkodowania przyznaje się za:

  • utratę wartości nieruchomości, z której właściciel nie może w pełni skorzystać z uwagi na wymienione powyżej ograniczenia,
  • zwrot wydatków, jakie właściciel powinien ponieść z uwagi na konieczność wygłuszenia jego własnego domu lub mieszkania.

Art. 129 ust. 2 ustawy Prawo ochrony środowiska. Dz.U.2018.799 tekst jednolity z dnia 27-04-2018 stanowi: „W związku z ograniczeniem sposobu korzystania z nieruchomości jej właściciel może żądać odszkodowania za poniesioną szkodę; szkoda obejmuje również zmniejszenie wartości nieruchomości”. Jest to podstawa prawna do występowania przed sądem o odszkodowanie za tzw. „hałas lotniczy” w związku z wprowadzeniem na danym terenie obszaru ograniczonego użytkowania. I nie ma znaczenia fakt, że lotnisko znajduje się w sąsiedztwie domów od wielu lat, gdyż dopiero wprowadzenie obszaru ograniczonego użytkowania powoduje prawne ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości, a co za tym idzie, utratę jej wartości.

Proces sądowy o odszkodowanie „za hałas lotniczy”

Długi i trudny lub szybki i bezproblemowy – proces sądowy może mieć różny przebieg. Wszystko zależy od wielości czynników indywidualnych, m.in. charakteru nieruchomości, jej powierzchni, przeznaczenia, kształtu, sąsiedztwa i wartości. Na wysokość odszkodowania ma wpływ to, w której części strefy położona jest działka, oraz z jakimi przekroczeniami hałasu mamy do czynienia. Nie bez znaczenia jest też rodzaj lotniska sąsiadującego z daną nieruchomością. Zasadą jest rozpatrywanie przez sąd sprawy każdego mieszkańca indywidualnie. Z praktyki sądowej wynika, że zdecydowana większość takich spraw kończy się pozytywnie, czyli zasądzeniem odszkodowania na rzecz właściciela posesji lub mieszkania. Niczego natomiast nie warto pozostawiać przypadkowi. Profesjonalny pełnomocnik, w szczególności adwokat, jest gwarantem twojego sukcesu.

Nie ryzykuj więc, walcz o swoje prawa!

O autorze artykułu

Piotr Nowakowski
Adwokat, Łódź
Pozostałe artykuły autora